Związek ludzi świeckich z życiem zakonnym

Próba analizy w perspektywie historycznej

Jan M. Rokosz MIC


Ufam, że niniejsza praca, owoc moich amatorskich poszukiwań, pomoże w szerszym spojrzeniu na charakter i misję osób świeckich współpracujących, na różny sposób, ze wspólnotami zakonnymi. Szczególnie skoncentruję się na bractwach i stowarzyszeniach przy zakonnych, czyli na tych formach współpracy świeckich z zakonami, które dotyczą ich udziału w duchowości i misji instytutów zakonnych. Jestem świadomy, iż z formalno-prawnego punktu widzenia temat nie jest sformułowany poprawnie. Bowiem w myśl obecnie obowiązującego KPK istnieją tylko dwa stany życia w Kościele: laicki i klerycki. Tak, więc zakonnicy, niebędący duchownymi, pozostają osobami świeckimi. Trudno zatem mówić o związku osób świeckich z życiem zakonnym. Jednak w adhortacji  „Vita Consecrata” Jan Paweł II postuluje, aby życie zakonne było traktowane jako odrębny stan Kościoła. W tym duchu sformułowany jest temat tego wystąpienia.

1. Kościół pierwszych wieków
Związek ludzi świeckich z życiem zakonnym zaczyna się jednocześnie z powstaniem życia zakonnego. Mamy liczne świadectwa pierwszych wieków mówiące o tym, jak wielu świeckich pozostawało w kontakcie z tymi, którzy całkowicie poświęcili się Bogu, opuściwszy świat i poszedłszy na pustynię. Wiemy, że świętych pustelników i anachoretów odnajdywali ludzie pragnący zasięgnąć pomocy i rady od kogoś, kto jest blisko Boga. Często osoby świeckie zamieszkiwały w  pobliżu pustelni i stawali się uczniami swego mistrza.
Od IV wieku rozwija się monastycyzm czyli forma życia zakonnego, której istotnym elementem jest życie we wspólnocie. Klasztory, nawet te najbardziej oddalone i trudno dostępne, odwiedzali ludzie szukający pomocy w swym dążeniu do doskonałości chrześcijańskiej.
Warto zwrócić uwagę na znaczące rozróżnienie, jakie czynili prekursorzy życia zakonnego. Uważali oni, że ludzie świeccy przychodzący do nich na pustynię czy wchodzący w ciszę klasztoru nie są częścią „świata”, przed którym uciekali. Przychodzący z prośbą o radę byli w ich oczach częścią owczarni Chrystusa, członkami Kościoła, braćmi w tej samej wierze. Uwaga ta wydaje się szczególnie istotna w świetle późniejszego utożsamiania „świata” z ludźmi świeckimi. Świeckich uważano za część Kościoła, nie tzw. „świata”. Nie mogło być inaczej, skoro od samego początku dziejów Kościoła chrześcijanie wszelkich stanów czuli się wezwani do jak najdoskonalszego naśladowania życia Jezusa Chrystusa. Wiedzieli, że przez chrzest zostali na nowo zrodzeni do życia, już innego niż dotychczasowe. Mieli głęboką świadomość, że ich obowiązkiem jest pozostać czystymi od zła świata i strzec się jego wpływów. Kiedy jedni szli na pustynię, zamykali się na całe życie w celach, wyrzekali życia rodzinnego, inni starali się o uświęcenie samych siebie tam, gdzie postawiło ich życie i codzienne obowiązki, zgodnie z poleceniem św. Pawła: „Każdy przeto niech pozostanie w takim stanie, w jakim został powołany” (1 Kor 7,20).

2. Okres IV-XI wieku
Świadomość wezwania każdego wierzącego do świętości i do naśladowania Chrystusa pogłębiła się bardziej w czasach, kiedy duchowieństwu zaczęto powierzać urzędy i godności państwowe, wiążąc tym samym kler i powierzonych mu wiernych ze sprawami tego świata. Od czasów Konstantyna, Kościół zaczął żyć w swoistej symbiozie ze światem, a napięcie między nimi osłabło. Właściwie dopiero od tego momentu możemy mówić o pojawieniu się świeckich w Kościele we współczesnym rozumieniu tego słowa. Zaistniał podział: duchowieństwo (szczególnie mnisi) i świeccy. Pierwsza grupa zaczęła odcinać się od drugiej, podkreślając swą „duchowość” przez inność ubioru, celibat, rodzaj wykształcenia. W VI wieku dochodzi dodatkowo problem nieznajomości przez świeckich łaciny: pojawia się następne źródło dystansu - ludzie świeccy zostali wyłączeni z czynnego udziału w liturgii.
Wartości chrześcijańskie zaczęły być określane przez zasady życia mniszego: o bliskości ideału chrześcijańskiego decydował stopień oderwania się od świata, wyrażony oderwaniem się od ciała, rezygnacją z małżeństwa i posiadania dóbr. Życie świeckie zaczęto uważać za konieczność wynikającą z ludzkiej słabości. Pojawił się wówczas ostry podział na tych, którzy „porzucili świat” i żyją dla Boga, oraz na tych, którzy „żyją w świecie” i pochłonięci jego sprawami poświęcają się doczesności. Po raz pierwszy w historii Kościoła zaistniało niebezpieczeństwo rozejścia się owych dróg w łonie samego Kościoła i jego podziału wewnętrznego na duchowieństwo i świeckich. Ważnym elementem łączącym te grupy było wprowadzenie instytucji „oblatów”, którzy zaczęli się kształtować w VII wieku. 
Oblaci to byli osoby związane z jakimś klasztorem, składający rodzaj przysięgi, którą każda ze stron mogła zawsze unieważnić. Należy odróżnić tzw. oblatów klasztornych od oblatów świeckich, którzy wykonując swój zawód, wiązali się z klasztorem, mając udział w dobrach duchowych zakonu. Instytucja oblatów była jednak zbyt elitarna, by pociągnąć rzesze ludzi świeckich. Zbyt jednostronnie też podkreślała konieczność wyrzeczenia się stanu świeckiego na rzecz zakonnego.

3. Wieki średnie: XI-XV
Wśród świeckich zaczęła dojrzewać świadomość, że droga monastyczna nie jest jedyną drogą prowadzącą do świętości, że można podjąć chrześcijańskie ideały i pozostać w świecie zakładając rodzinę, pracując, wykonując codzienne obowiązki. Tym bardziej, że powtarzające się w każdym pokoleniu oddolne dążenia do Kościoła apostolskiego pierwszych wieków oznaczały w jakimś sensie likwidację przyjętego podziału na żyjących w świecie i nie dla świata. Można przyjąć, że pierwszym, który próbował wyrazić myśli i ideały chrześcijaństwa świeckiego, a więc chrześcijanina żyjącego w świecie, był żyjący w XI wieku Wolfran z Eschenbach.
W średniowieczu życie duchowe wiernych skupiało się już wokół dwóch ośrodków: pierwszy - to ośrodki monastyczne, drugi - parafie. W XIII wieku Kościół powszechnie zachęcał świeckich do uczestnictwa w parafialnej Mszy św., porannego i wieczornego śpiewania Psalmów, regularnej spowiedzi, słuchania kazań i przemówień proboszcza czy wikarego. Dochodzą rozwijające się pod wpływem zakonów żebraczych nabożeństwa (Droga krzyżowa, jasełka, różaniec, nabożeństwo do „siedmiu boleści Maryi”). Zaczęto nauczać, że można zostać świętym tam, gdzie się żyje, jeśli podejmie się obowiązki swego stanu. Tendencje te były dość silne, ale z pewnością jeszcze nie tak potężne, by wypracować zrównoważoną teologię laikatu, dowartościowującą ludzi świeckich i ukazującą ich własną drogę do świętości.
Przy zakonach zaczęły powstawać bractwa. Były one opatrznościowym antidotum: z jednej strony na bierność ludzi świeckich, z drugiej - na oddolny ruch dążący do powrotu do życia pierwotnego Kościoła w jego wspólnocie życia i ubóstwa, z czym łączyła się ostra krytyka bogacącego się kleru. U schyłku XII wieku wśród rzemieślników i drobnomieszczaństwa zaczynają znajdować podatny grunt przeróżne sekty. Bez wątpienia ruch związany ze strukturą kościelną, jaką były m. in. bractwa skupiające świeckich, chronił ludzi przed popadnięciem w herezję i schizmę.
Na początku drugiego tysiąclecia powstają liczne nowe zakony: kameduli, joannnici,  kartuzi, premostratensi, karmelici, trynitarze, dominikanie, franciszkanie. Na dwa ostatnie należy zwrócić szczególną uwagę. Powstanie zakonów żebraczych stanowiło znaczący przełom w związkach ludzi świeckich z zakonami. Podczas gdy stare zakony (mnisi i kanonicy) pozostawały nie bez wpływu na życie duchowe książąt i właścicieli ziemskich (swych opiekunów i protektorów) - oraz wspomnianych oblatów - zakony żebracze otworzyły skarbnice wartości duchowych dla szerokich mas mieszczan i niższych warstw społecznych. One też zaproponowały świeckim nowy model świętości: nie porzucając spraw tego świata, prowadzić życie na wzór Chrystusa, podobnie jak naśladują Go zakonnicy. Tak powstała idea tzw. trzeciego zakonu, zbiegająca się w swej treści z dekretami Soboru Laterańskiego IV wzywającego ludzi świeckich do pogłębienia życia duchowego. Trzeci zakon ułatwił świeckim spełnianie elementarnych wymogów życia religijnego i regularne odmawianie modlitw, proste praktyki pokutne, powściąganie nałogów i przyjemności, co doskonale wyrażało ducha wspomnianego Soboru.
Wraz  z powstaniem zakonów żebraczych rozpoczyna się „epoka bractw”. One to od czasów średniowiecza stanowią nową siłę religijną w Kościele. Powstawały z pragnienia powrotu do życia Ewangelią, a ich czynna obecność w Kościele miała stanowić uzupełnienie działalności duchowieństwa i zakonów. Więcej, często była odpowiedzią na niedostatek pracy duszpasterskiej i apatię hierarchii. Oznaczała też przejęcie przez świeckich celów i idei religijnych charakterystycznych dla poszczególnych wspólnot zakonnych - i to stanowiło niewątpliwie znaczący przełom. Zaczęły powstawać grupy religijne (piae uniones, trzecie zakony, konfraternie, oblaci, bractwa), których członkowie rekrutowali się spośród wiernych przekonanych, że szkoła duchowości danego zakonu w pełni odpowiada ich religijnym potrzebom. Od początku zajmowały się one czymś więcej niż samoudoskonalaniem członków. Stanowiły nie tylko wielką pomoc w pracy parafii (służba liturgiczna, asysta kościelna, chór, ozdabianie i utrzymanie świątyni), a też propagowały wśród innych ludzi duchowość związaną z danym zakonem.

4. Rozkwit bractw przyzakonnych - XVI-XIX wiek
Historycy twierdzą, że właściwie każda większa wspólnota zakonna miała w tym czasie krąg zaangażowanych świeckich, niektóre nawet kilka. Powstawały one zazwyczaj z inicjatywy oddolnej świeckich. Wystarczy wymienić najbardziej znane stowarzyszenia przyzakonne, a jednocześnie cieszące się sięgającą średniowiecza tradycją.
Mercedariusze mieli swój trzeci zakon zajmujący się zbieraniem funduszy na wykup niewolników. Według danych serwici mieli kilka zgrupowanych wokół siebie stowarzyszeń, karmelici - bractwa szkaplerzne, których liczba, a także liczba ich członków nie jest znana. Rodzina augustianów - „Bractwo pocieszenia Matki Bożej” i „Matki Bożej Dobrej Rady”. Kamilianie propagowali „Sodalitas Virginis Salutis”. Marianie organizowali „Bractwa Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny dla wspomagania zmarłych”. Kręgi świeckich współpracowników skupiały się również wokół redemptorystów, montformistów, marianistów, pallotynów, klaretynów, salezjanów.
Istniejące przy kościołach bractwa wiązały się zwykle z określoną wspólnotą zakonną, przy której bractwo powstało i z której czerpało duchowe łaski i przywileje. Historia zna jednak wiele przykładów, kiedy zakony zwracały się z prośbą o zezwolenie na korzystanie z przywilejów związanych z innymi zakonami lub na zakładanie bractw innych zakonów. Podajmy jako przykład samych marianów, którzy zwracali się z prośbą do teatynów o możliwość nakładania szkaplerza w ramach ich własnego bractwa Niepokalanego Poczęcia, czy liczne prośby napływające do karmelitów, by móc organizować bractwa szkaplerzne. Zacytujmy też prośbę św. Ludwika Marii Grignion de Montfort skierowaną do generała dominikanów: „Ośmielam się prosić (...) o pisemne zezwolenie na głoszenie kazań o świętym Różańcu (...) i wpisywaniu ludzi do bractwa różańcowego”. Autor „Traktatu o doskonałym nabożeństwie” mocno podkreślał rolę, jaką bractwo różańcowe powinno odgrywać w życiu jego zakonu. Święty był przekonany, że istnienie bractwa przy wspólnocie zakonnej jest korzyścią duchową dla obu stron.

5. Czasy współczesne – renesans współpracy świeckich z zakonami
W I połowie XX wieku pojawiają się nowe stowarzyszenia przyzakonne, np. „Milicja Niepokalanej”, założona w 1917 roku przez św. Maksymiliana Kolbego (franciszkanie), „Dzieło Serca Maryi”, zorganizowane w 1950 roku przez klaretynów, oraz „Apostolat Różańcowy” dominikanów. Również wiele aktywności wykazują: Stowarzyszenie Boskiego Zbawiciela działające przy salwatorianach, Wspólnota Krwi Chrystusa przy Misjonarzach Krwi Chrystusa, a także Stowarzyszenie „Powściągliwość i Praca” przy michalitach.
Prawdziwy renesans bractw i stowarzyszeń przyzakonnych, a także ich nowe rozumienie następuje w ciągu ostatnich 20 lat XX wieku. Ważnym impulsem w tej dziedzinie był bez wątpienia Sobór Watykański II. Zaowocował on dowartościowaniem roli osób świeckich w Kościele, zwłaszcza podkreśleniem powszechnego powołania do świętości, a także dowartościowaniem roli zakonów, zwłaszcza zwróceniem uwagi na oryginalność i niepowtarzalność charyzmatu oraz duchowości każdego instytutu. Eklezjologia soborowa podkreśliła również wzajemną komplementarność różnych powołań w Kościele, wezwanych do tego, by w każdej sytuacji i w każdym miejscu razem świadczyć o Chrystusie.
Owoce współpracy świeckich z zakonami w ramach trzecich zakonów, bractw oraz stowarzyszeń okazały się do tego stopnia znaczące, iż poświęcono im wiele uwagi tak podczas Synodu o świeckich, jak i podczas Synodu o zakonach. Znalazło to swoje odbicie w dokumentach posynodalnych: Christifideles laici - adhortacja o powołaniu i misji świeckich w Kościele) oraz Vita Consecrata – adhortacja o życiu konsekrowanym i jego misji w Kościele i świecie a także w Instrukcji Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego Congregavit nos in unum Christi amor – Życie braterskie we wspólnocie.  
W dokumentach tych podkreślono fakt, iż współpraca świeckich z zakonnikami jest szczególnym przykładem komunii eklezjalnej, a równocześnie umacnia siły apostolskie potrzebne do ewangelizowania świata. Zwłaszcza zwrócono uwagę na owocność takich form współpracy, kiedy grupy świeckich uczestniczą, na mocy powołania i w sposób im właściwy, w charyzmacie i posłannictwie zakonu, w charakterze członków stowarzyszonych. Idea spotkania wartości typowych dla powołania świeckich, takich jak bardziej konkretny stosunek do życia w świecie, do kultury, polityki, ekonomii itp. z wartościami typowymi dla życia zakonnego, takimi jak radykalne naśladowanie Chrystusa i życie wspólne, okazuje się bardzo atrakcyjna i owocna dla obydwu grup w dzisiejszym zsekularyzowanym świecie.
W Vita consecrata Jan Paweł II napisał: „Dzisiaj dość liczne Instytuty, często pod wpływem nowych okoliczności, dochodzą do przekonania, że ludzie świeccy mogą mieć udział w ich charyzmacie. Są oni zatem zapraszani do głębszego uczestnictwa w duchowości i misji danego Instytutu. Można powiedzieć, że w nawiązaniu do historycznych doświadczeń rozpoczyna się dziś nowy i bardzo obiecujący rozdział w dziejach relacji między osobami konsekrowanymi a laikatem”.        
 
6. Zakończenie
Historia pokazuje, iż tradycję wielorakich związków pomiędzy zakonami i świeckimi cechuje zadziwiająca ciągłość i dynamizm. Nie zniszczyły ich nawet kolejne przełomy w historii, zwłaszcza kiedy to, co przez wieki pozostawało całkowicie zależne od Kościoła, nagle uzyskało pełną autonomię: polityka, kultura, nauka, moralność. Zdarzało się tak, że wspólnoty zakonne przestały istnieć, a ich duchowość i misja były kontynuowane przez świeckich. Bractwa i stowarzyszenia przyzakonne zawsze kroczyły w awangardzie reform i apostolatu - potrafiły stawić opór narastającej laicyzacji i antyklerykalizmowi, a duchowość wspólnot zakonnych bardzo owocnie kształtowała postawy chrześcijańskie.
Nic więc dziwnego, że obecnie prawie przy każdej zakonnej wspólnocie powstają nowe lub są reaktywowane dawniej istniejące kręgi świeckich. Zagadnienie to stało się o tyle ważne, iż niektóre wspólnoty zakonne poświęcają temu tematowi wiele czasu podczas swoich kapituł czy też organizują konwenty wyłącznie tym sprawom poświęcone. Temu zagadnieniu poświęcono też spotkanie przełożonych generalnych zakonów męskich w Rzymie w listopadzie 2000 roku.
Świadectwa wielu osób zaangażowanych w te współprace potwierdzają tezę, iż renesans bractw i stowarzyszeń przyzakonnych jest darem dla dzisiejszego Kościoła i jako swoisty „znak czasu” należy go dobrze odczytać. Stanowi on szansę dla pogłębienia charyzmatycznej tożsamości wspólnoty zakonnej, daje mocne oparcie dla świeckich w ich dążeniu do świętości oraz intensyfikuje działalność ewangelizacyjną Kościoła.