Słowo Ojca Władysława

Dlaczego Święty Charbel?

Święci wspierają nas w naszych codziennych sprawach, ale także w tych najtrudniejszych, po ludzku nierozwiązywalnych, które są przyczyną naszego wielkiego cierpienia. Ale dlaczego mamy się uciekać do św. Charbela, mnicha z Libanu? Spodobało się Panu Bogu skierować uwagę Kościoła dzisiaj na tego świętego, a czyni to poprzez szczególnie liczne oraz nadzwyczajne cuda i łaski udzielane nam za jego wstawiennictwem.
 
Kim jest św. Charbel?
Jusuf Antun Machluf urodził się w Libanie 8 maja 1828 roku. Już jako dziecko odznaczał się zamiłowaniem do modlitwy i samotności. W wieku 23 lat wstąpił do klasztoru w Annaya, gdzie przybrał imię Charbel. Potem przeniósł się do pobliskiej pustelni. Prowadził niezwykle ascetyczny tryb życia, modląc się, poszcząc i umartwiając. W pustelni spędził  23 lata swego życia. Zmarł w Wigilię Bożego Narodzenia w 1898 roku. Zgodnie z zakonną tradycją niezabalsamowane ciało ubrane w habit zostało złożone w grobie bez trumny.
Po pogrzebie ojca Charbela miało miejsce niezwykłe zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się jasna poświata utrzymująca się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przychodzić co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Kiedy po kilku miesiącach władze klasztoru otworzyły grób, okazało się, że ciało ojca Charbela jest w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę ciała osoby żyjącej oraz wydzielało ciecz określaną przez świadków jako pot i krew. Mimo osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się substancja.
W 1950 roku komisja kościelna znowu otworzyła trumnę i odkryła, że ciało ojca Charbela jest w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę ciała osoby żyjącej. Papież Paweł VI ogłosił ojca Charbela najpierw błogosławionym a potem świętym Kościoła katolickiego. Z chwilą kanonizacji tajemnicza ciecz przestała się wydzielać.
 
Cuda i łaski  za wstawiennictwem Świętego
W sanktuarium św. Charbela w Annaya znajduje się obfita dokumentacja o przeszło sześciu tysiącach cudownych uzdrowień. Z pewnością jest to tylko mała część tych cudownych znaków za wstawiennictwem świętego pustelnika z Libanu. Oto kilka świadectw.
W 2004 r. Francuzka Bernadette Vernamat wybrała się z pielgrzymką do grobu św. Charbela. Kobieta chorowała na złośliwego raka piersi i żołądka. Po spowiedzi i Komunii św. odmówiła cały różaniec przy grobie św. Charbela. Badania, które zrobiła po powrocie do domu, wykazały jej całkowite uzdrowienie.
George Younan, kardiolog z USA, w 2004 r. zaczął odczuwać ogromny ból głowy. Było to spowodowane zablokowaniem głównej arterii dostarczającej krew do mózgu. Konieczna była operacja, z którą jednak wiązało się wielkie ryzyko. W razie niepowodzenia mężczyźnie groził paraliż albo nawet zgon. Kiedy zbliżała się data operacji żona George'a zaczęła się gorąco modlić do św. Charbela. Następnego dnia George poczuł się doskonale, zniknęły wszelkie jego bóle. Badania lekarskie wykazały, że w niewyjaśniony sposób niedrożna arteria wróciła do normalnego stanu.
Libanka Malake Michel-Malek urodziła się w 1950 r. ze zniekształconymi nogami. Mogła poruszać się tylko z pomocą kul i specjalnego aparatu ortopedycznego. Wielokrotne operacje okazały się nieskuteczne. Latem 2004 r. Malake trzy dni spędziła w klasztorze w Annai przy grobie św. Charbela, poszcząc i modląc się o uzdrowienie. Zaraz po powrocie do domu została całkowicie uzdrowiona.
Na początku stycznia 1993 r. Nouhad Al-Chami, Libanka, została lewostronnie całkowicie sparaliżowana. Sprawę komplikowała obstrukcja jej arterii szyjnej. Według lekarzy można było jeszcze próbować operować tętnicę szyjną, ale szansę powodzenia operacji były minimalne. Syn chorej udał się do grobu św. Charbela. Po powrocie namaścił szyję matki płynem wydzielającym się z ciała św. Charbela. Kobieta bardzo cierpiała. W najbliższą noc, podczas snu, zjawił się przy niej św. Charbel wraz z innym zakonnikiem i powiedział, że przyszedł zoperować jej szyję. Nagle poczuła ręce zakonnika na swojej szyi i wielki ból, ale nie mogła krzyczeć ani się opierać. Po operacji zakonnik zapewnił ją, że jest już zdrowa i że może sama jeść, pić, chodzić oraz pracować. Po obudzeniu stwierdziła, że jej paraliż całkowicie ustąpił. Wstała sama z łóżka i bez żadnych trudności zaczęła chodzić po pokoju. Zauważyła, że po obu stronach szyi ma dwie blizny o długości 12 centymetrów każda.
Nadia Sader była bardzo bogatą kobietą, uwielbiającą luksusowe i rozrywkowe życie. W 1996 roku została całkowicie sparaliżowana i bardzo cierpiała. Nic nie pomagały pobyty w europejskich klinikach u najlepszych specjalistów. Przyjaciółka doradziła jej, aby pojednała się z Bogiem i pomodliła się do św. Charbela. Nadia początkowo z cynizmem odrzuciła te propozycje, ale po kilku dniach wielkiego cierpienia zgodziła się. Najpierw pojednała się z Bogiem, potem przyjęła Komunię św. i zaczęła się modlić do św. Charbela. W pewnym momencie poczuła ból i zemdlała. Po przebudzeniu wstała sama z łóżka. Okazało się, że jej paraliż całkowicie ustąpił. Zrozumiała, że człowiek, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał, jest największym nędzarzem na kuli ziemskiej, chociażby posiadał wielkie dobra materialne.
 
Zawiozę Wasze intencje do grobu św. Charbela
Przypuszczam, że wielu z Was chciałoby udać się z pielgrzymką do grobu św. Charbela, ale nie jest to dla Was możliwe. Już od jakiegoś czasu czuję się wewnętrznie przynaglony, aby udać się do tego miejsca, wybranego przez Pana Boga, by tam zawieść intencje, które do mnie prześlecie. We wspomnienie św. Charbela, w dniu 28 lipca, o godz. 12 złożę Wasze intencje na jego grobie i odprawię tam specjalną Mszę świętą. Duchowo, każdą intencję, przedstawię św. Charbelowi, z błaganiem, aby przyszedł nam z pomocą. Wierzę, że św. Charbel usłyszy nasze modlitwy i każdemu wyprosi łaskę, której najbardziej potrzebuje. Wspomnienie św. Charbela, będzie poprzedzone nowenną, która rozpocznie się w dniu 20 lipca. W czasie nowenny dodatkowo w tych intencjach odprawię 9 mszy świętych.
Do Libanu wyruszam samolotem w dniu 27 lipca, tak więc bardzo proszę, aby przesłać intencje w taki sposób, by dostarczyć je do mnie przed moim wyjazdem. Z Libanu przywiozę obrazki z relikwią Świętego i będzie można je zamówić w Stowarzyszeniu Pomocników Mariańskich.
 „Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje” (Łk 11,10) naucza nas Jezus. Aby otrzymać trzeba więc najpierw poprosić. Nie bójmy się formułować próśb nawet o rzeczy największe i po ludzku niemożliwe, bo przecież Bóg jest wszechmocny i chce nam ofiarować, jak najwięcej. Pamiętajmy jednak, że Pan Bóg udziela nam tego, co dla nas dobre. Nie zawsze jest to zgodne z tym, o co prosimy. Prośmy Go z wiarą i wytrwale, korzystając ze wstawiennictwa św. Charbela, którego On wybrał na naszego orędownika.
o. Władysław MIC     

Prześlij intencje do Nowenny św. Charbela tutaj.