Odnowiciel

Biografia

Piękne dzieło bł. ojca Stanisława Papczyńskiego zostało niemal całkowicie zniszczone przez wrogie siły. W 1864 r. zamknięto wszystkie klasztory mariańskie, z wyjątkiem jednego, w Mariampolu na Litwie. W 1908 r. żył w nim już tylko jeden marianin, ojciec Wincenty Sękowski, który przygotowywał się do śmierci. Z chwilą śmierci ostatniego marianina miał zakończyć swoje istnienie Zakon Marianów. Ale Pan Bóg radzi sobie z wszelkimi przeszkodami.
Właśnie w Mariampolu, w parafii prowadzonej przez Księży Marianów, dnia 13 kwietnia 1871 r. urodził się Jerzy Matulewicz, przyszły odnowiciel tego zakonu. Pociągnięty przez swojego wuja, w 20. roku życia wstąpił do seminarium duchownego w Kielcach. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1898 r. Jako ksiądz diecezjalny, usłyszał wewnętrzny głos, który mu mówił, aby wstąpić do marianów w i ratować ich od wymarcia. Wobec zakazu władz carskich musiał to zrobić w sposób tajny.

Odnowienie marianów. Proces ocalenia wymagał wiele determinacji i dyskrecji. Wydarzeniem przełomowym był dzień 29 sierpnia 1909 r., kiedy to ks. Jerzy Matulewicz złożył śluby zakonne na ręce bp. Kazimierza Ruszkiewicza. Działo się to w kościele Świętego Krzyża w Warszawie w obecności generała ojca Wincentego Sękowskiego. Ten dzień uważany jest za odnowienie Zgromadzenia Księży Marianów.
Błogosławiony Jerzy tak później o tym napisał: „Zawsze czułem, byłem i jestem święcie przekonany, że moim najważniejszym powołaniem jest służyć Zgromadzeniu Marianów, jemu poświęcić wszystkie siły i odpowiednio je zorganizować. Uważałem i uważam to za głos Boga i jestem omalże całkowicie tego pewien” (List do F. Buczysa, 3 XII 1925). Dla tej pracy zrezygnował z prestiżowych obowiązków profesora Akademii Duchownej w Petersburgu, odrzucił propozycję objęcia stanowiska rektora seminarium duchownego w Kielcach, nie przyjął zaproszenia na pracownika Kurii Rzymskiej. Owoce tego poświęcenia były znaczące. Za jego życia Zgromadzenie rozwinęło się; liczba marianów wzrosła - od jednego marianina - ojca W. Sękowskiego w Mariampolu - do 319 zakonników w pięciu krajach.

Założyciel zakonów żeńskich. Do prac, których nie mogli wykonać kapłani, bł. Jerzy posyłał siostry zakonne. W 1918 r. powołał do istnienia Zgromadzenie Sióstr Ubogich Niepokalanego Poczęcia, a w 1924 założył Zgromadzenie Sióstr Służebnic Jezusa w Eucharystii.

Prekursor świeckich w Kościele. Liczył też na katolików świeckich. W tej dziedzinie był prekursorem Soboru Watykańskiego II. Dnia 7 października 1911 r. zapisał w swym „Dzienniku duchowym”: „Przyszła mi nagła myśl, że szczególnym zadaniem naszych czasów powinno być: wciągać większe zastępy ludzi i szersze warstwy społeczeństwa do czynnej pracy dla obrony i rozszerzania wiary i Kościoła. Prace apostolskie tak spopularyzować, żeby dobrzy katolicy troszczyli się nie tylko o instytucje dobroczynne, ale również o obronę wiary, o jej rozszerzenie, o obronę Kościoła i jego wywyższenie. Ileż dobrego mogliby zdziałać świeccy mężczyźni i kobiety”. Bardzo zachęcał marianów w Stanach Zjednoczonych do zakładania Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich: „Czy nie byłoby dobrze i stosownie, żebyście założyli w Ameryce Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich? Może z ich pomocą moglibyście założyć kolegium” (List do W. Kulikauskasa, 28 IX 1924).

Biskup wileński. Stolica Apostolska ceniła jego talenty i zaangażowanie w sprawy Boże. W 1918 r. został mianowany biskupem wileńskim. Odradzające się państwa, Litwa i Polska, rywalizując o Wilno, domagały się wsparcia biskupa. Dzięki swej świętości i talentom, za cenę wielkich wyrzeczeń, obronił Kościół przed zaangażowaniem politycznym.
Ojciec Matulewicz jest postacią niezwykłą. Tchnący dobrocią i płynącym z życia modlitwy spokojem, człowiek pozytywnych działań, wzniecał za życia i po śmierci namiętne sprzeciwy i spory. Chciał być ,,wszystkim dla wszystkich” według zasady św. Pawła. Chciał, żeby w jego diecezji Białorusini mogli się modlić po białorusku, Polacy po polsku, a Litwini po litewsku. Nie zgodził się zająć rozdziałem pomocy udzielanej dotkniętej wojną ludności, kiedy ta pomoc dyskryminowała Żydów. Wcześniej jako młody kapłan nie lękał się oskarżeń o modernizm, gdy w grę wchodziły prawda i dobro człowieka. Całe prawie życie pracował lojalnie i z miłością w Polsce, czczony i kochany przez tych, którzy znali go bliżej. Nie przestał być nigdy Litwinem, a sprawy Litwy nigdy nie przestały szczególnie leżeć mu na sercu. I może dlatego właśnie był tym, który zdołał załagodzić rozgoryczenie rodaków wobec decyzji Kościoła uwzględniającej przyznanie Wilna Polsce.

Wizytator Apostolski. W 1925 r. zwolniony z Wilna, został posłany do Kowna jako wizytator apostolski Republiki Litewskiej. Odrodzona Litwa potrzebowała uporządkowania wielu spraw, a zwłaszcza zorganizowania prowincji kościelnej i zawarcia konkordatu ze Stolicą Apostolską.
Na tym posterunku bł. Jerzy zmarł 27 stycznia 1927 r. Przez 13 miesięcy wytężonej pracy załatwił podstawowe potrzeby kraju. Jego współpracownik i przyjaciel bp Piotr Buczys, oceniając te prace, wyraził przypuszczenie, że abp Jerzy Matulewicz będzie uważany w historii Litwy za najważniejszą postać życia religijnego XX w.
Pius XI, który przyjaźnił się z abp. Matulewiczem i tą przyjaźnią się szczycił, w 1935 r. prywatnie powiedział o nim: „Człowiek prawdziwie święty”. Była to, jak ktoś zauważył, nieoficjalna kanonizacja. Uroczystego wyniesienia na ołtarze dokonał 28 czerwca 1987 r. bł. Jan Paweł II.

Beatyfikacja

W 1987 r. przypadało sześćsetlecie chrztu Litwy, która była wówczas częścią Związku Sowieckiego (1940-1991 - Litewską Socjalistyczną Republiką Radziecką), więc o swobodnych obchodach jubileuszu w tym kraju nie mogło być mowy. Jan Paweł II wykorzystał tę okazję do zamanifestowania wierności Kościoła wobec Litwy i ogłosił obchody sześćsetlecia chrztu Litwy w Rzymie.
Na obchody zaprosił przedstawicieli wszystkich episkopatów Europy. W ten sposób Litwinom dał znak, że nie są sami, a komunistycznym władzom dał sygnał ostrzegawczy: wiary i tradycji katolickiej nie da się unicestwić; z Litwinami solidarny jest Kościół powszechny. Tak też się stało. Beatyfikacja była kulminacyjnym punktem obchodów sześćsetlecia chrztu Litwy.
Kiedy 28 czerwca 1987 r. w bazylice watykańskiej Papież wypowiedział formułę beatyfikacji abp. Jerzego Matulewicza, bp Vaičius, administrator apostolski Telsz, który wcześniej wypowiedział przepisaną rytuałem prośbę o dokonanie beatyfikacji, runął do stóp Papieża. Ten gest wdzięczności, który był absolutnym zaskoczeniem, oraz serdeczny gest wyciągniętych dłoni Ojca Świętego pomagającego podnieść się biskupowi, najlepiej wyrażają klimat tamtych niezwykłych chwil.
Genialne doświadczenie wieków posługiwania się nie tylko językiem słów, lecz także znaków i symboli, uczyniło uroczystość bardziej wymowną aniżeli jakiekolwiek słowa. Znakiem, jakże istotnym, było zaproszenie przez Ojca Świętego do koncelebry w tym dniu przedstawicieli episkopatów Europy. Przybyli niemal wszyscy.
Uroczystość przebiegała niejako w dwóch wymiarach: jeden, utrwalony na tysiącach metrów taśmy filmowej, kasetach, fotografiach, taśmach magnetofonowych, i drugi - niedostępny dla ludzkiego oka, pozostał dostępny dla tych, którzy wiedzą, że najważniejsze widzi się sercem.
Jakby na granicy tych obu wymiarów była obecność delegacji kapłanów z Litwy. Siedzieli w pobliżu konfesji św. Piotra. Z oczyma szeroko otwartymi, przejęci, cisi, uważni - świadkowie, którzy ze wszystkiego będą musieli zdać sprawę braciom w kraju. Ponadto tysiące Litwinów z całego świata, niekiedy już nieumiejących odmówić w ojczystym języku modlitwy „,Ojcze nasz”, ale w pięknych strojach narodowych.
Byli także marianie z różnych stron świata. Spotkali się tu, czasem po wielu latach niewidzenia, czasem po raz pierwszy w życiu, na beatyfikacji, o którą każdego dnia, we wszystkich domach się modlili. Były też siostry ze zgromadzeń założonych przez Błogosławionego, polskie eucharystki i litewskie siostry ubogich od Niepokalanego Poczęcia. Była wreszcie liczna delegacja episkopatu Polski.
Ojciec Święty później powiedział Polakom, że ,,cieszy się, iż jego rodacy podzielają radość braci i sióstr we wspólnocie katolickiego dziedzictwa na Litwie”. Nim jeszcze dopowiedział o historycznych związkach, bazylika zahuczała bodaj najpotężniejszymi podczas całej uroczystości oklaskami.
W chwili beatyfikacji, kiedy odsłonięto wielki portret Błogosławionego, umieszczony w Glorii Berniniego, kiedy bp Vaičius leżał u stóp Papieża, kiedy po twarzach starych Litwinów płynęły ciurkiem łzy, wszystkie spory, animozje, zadawnione żale i pretensje zostały bardzo daleko za nimi. Może w tym momencie spełniło się to, czego przez całe życie pragnął Błogosławiony: Kościół stał się ojczyzną nas wszystkich. Tak, uroczystość była prawdziwie na miarę Kościoła powszechnego.