Założyciel

Biografia

Błogosławiony Stanisław Papczyński urodził się 18 maja 1631 roku w Podegrodziu koło Starego Sącza. Zmarł w Górze Kalwarii koło Warszawy 17 września 1701 roku. Jedna z najwybitniejszych postaci swojej epoki: gorliwy kapłan i zakonnik, pisarz, kaznodzieja i orator, tzw. ojciec ubogich, promotor modlitwy za zmarłych, animator powołania świeckich w Kościele, patriota, założyciel Zgromadzenia Księży Marianów.

Okres pijarski. Jako młody chłopak kształcił się w kolegiach jezuickich i pijarskich. W wieku 23 lat wstąpił do zakonu pijarów. Jako zakonnik i kapłan – odznaczał się duchem modlitwy i umartwienia. Osiągnął głębokie zjednoczenie z Bogiem. Był cenionym spowiednikiem i wychowawcą. Głoszona przez niego prawda, że wszyscy chrześcijanie, także osoby świeckie są powołani do świętości, była w jego czasach uważana za odkrywczą. Ojciec Papczyński był autorem podręcznika na temat życia duchowego, skierowanego do osób świeckich, „Mistyczna świątynia Boga”.
Wychowany w atmosferze nabożeństwa do Matki Bożej, w szczególny sposób rozmiłował się w misterium Jej Niepokalanego Poczęcia. W tej tajemnicy odnajdywał sedno chrześcijaństwa: wysłużony przez Jezusa dar miłości Boga do człowieka, przyjęty przez Maryję, jako pierwszą spośród wierzących. W misterium Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej bł. Stanisław pokładał nadzieję na osiągnięcie dóbr wieczystych. Często powtarzał: „Niepokalane Poczęcie Maryi Dziewicy niech nam będzie zbawieniem i obroną”. Podstawową formę kultu Niepokalanego Poczęcia widział w naśladowaniu Maryi, rozumianym jako współpracę z łaską Bożą udzielaną przez Chrystusa.

Założenie Marianów. W 1670 roku bł. Stanisław otrzymał wizję Ducha Świętego, przynaglającą go do założenia zakonu poświęconego szerzeniu czci Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej. Po uzyskaniu od Ojca Świętego zwolnienia ze ślubów w zakonie pijarów 10 grudnia 1670 roku, rozpoczął dzieło zakładania wspólnoty marianów. Pomimo wielu przeszkód, dzięki niezwykłej ufności w moc Opatrzności Bożej, uwieńczył swój plan i w 1699 roku uzyskał aprobatę papieską dla Zgromadzenia.
Założyciel marianów poświęcił się nauczaniu prostego i zaniedbanego duchowo ludu, i z czasem przylgnął do niego tytuł „ojciec ubogich”. Bł. Stanisław Papczyński gorliwie oddawał się dziełom miłosierdzia zarówno co do ciała, jak i co do duszy. Przez żarliwą modlitwę wyprosił zdrowie i łaskę nawrócenia dla wielu osób.
Ze szczególną miłością traktował umierających i zmarłych na skutek licznych wojen, epidemii i nędzy. Po mistycznym doświadczeniu wizji czyśćca i dusz tam cierpiących, szczególnie żarliwie modlił się za zmarłych. Pisał: „Jakie zaś może być większe miłosierdzie, niż okazane zmarłym, od których nie oczekujesz żadnej nagrody, żadnej wdzięczności i żadnej pochwały?” Stąd też modlitwa za zmarłych jest jednym z głównych celów Zgromadzenia Księży Marianów.

Chwała ołtarzy. Ojciec Stanisław już za życia uważany był za świętego. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1767 roku. Już w 1764 roku Sejm Koronacyjny króla Stanisława Augusta przedłożył prośbę do Ojca Świętego o kanonizację ojca Papczyńskiego. Do Stolicy Apostolskiej wpłynęło wiele próśb od biskupów, wyższych przełożonych zakonnych i wysokich urzędników państwowych. Niestety, z powodu rozbiorów Polski i wojen w Europie, proces został przerwany. Wznowiono go dopiero w 1952 roku.
W dniu 13 czerwca 1992 roku bł. Jan Paweł II ogłosił Dekret o heroiczności cnót ojca Stanisława. W roku 2006 Ojciec Święty Benedykt XVI zatwierdził cud ożywienia martwego płodu w łonie matki za wstawiennictwem ojca Stanisława. 16 września 2007 roku, legat papieski kardynał Tarcisio Bertone w imieniu Ojca Świętego Benedykta XVI, w Sanktuarium Matki Bożej w Licheniu, wyniósł Ojca Stanisława Papczyńskiego do chwały ołtarzy.

 

Cuda i łaski

Cudowne ożywienie nienarodzonego dziecka

Oto nadzwyczajna historia, którą – po wnikliwym zbadaniu – Stolica Apostolska uznała za cud za wstawiennictwem Ojca Papczyńskiego. Młoda kobieta była w stanie błogosławionym. Radość nie trwała jednak długo, już pierwsze tygodnie ciąży ujawniły niebezpieczeństwo utraty dziecka. Badanie USG przyniosło smutną diagnozę: płód znacznie się zmniejszył, akcja serca ustała, a lekarz stwierdził, że dziecko nie żyje. Badanie wykonane następnego dnia potwierdziło diagnozę. Matce zalecono odstawienie leków podtrzymujących ciążę, aby mogło dojść do samoistnego poronienia. Po 3 dniach matka udała się na kontrolę lekarską. W przypadku, gdyby nie doszło do samoistnego poronienia, lekarz planował usunąć martwą ciążę. Badanie USG przyniosło ogromne zaskoczenie, w obecności licznych świadków lekarz stwierdził ożywienie płodu. Zważywszy na wcześniejszą, dwukrotnie postawioną diagnozę stwierdzającą śmierć, wydawało się niemożliwe, że dziecko nadal żyje. Lekarz postanowił powtórzyć badanie innym aparatem. Wynik niezbicie potwierdził, że serduszko dziecka bije. Niecałe siedem miesięcy później rodzina cieszyła się narodzinami niemowlęcia, które przyszło na świat 17 października 2001 roku zdrowe i nadal rozwija się prawidłowo.
Tę radosną wiadomość przekazał nam ojciec chrzestny szczęśliwej matki. Kiedy dowiedział się, że jego chrześnica przebywa w szpitalu, a jej ciąża jest poważnie zagrożona, rozpoczął nowennę o łaski za przyczyną Ojca Stanisława. Ożycie płodu opisane powyżej dokonało się w trakcie odprawiania dziewięciodniowej nowenny w intencji uratowania dziecka. Do nowenny włączyli się z czasem inni członkowie rodziny. Tak pomyślne zakończenie tego dramatycznego zdarzenia – bez jakichkolwiek wątpliwości – związano ze wstawiennictwem Założyciela Zgromadzenia Księży Marianów.
Ojciec chrzestny od długiego czasu był żarliwym czcicielem Ojca Stanisława. Pewnego razu usłyszał o łaskach, jakie otrzymują wierni proszący o łaski za jego wstawiennictwem. Nie dziwi więc fakt, że za przyczyną Ojca Stanisława błagał Boga o uratowanie dziecka swojej córki chrzestnej.
Razem z całą rodziną dziękujemy Bogu za wielką łaskę ożywienia martwego dziecka w łonie matki, jednocześnie prosząc naszego Założyciela o dalsze wstawiennictwo, w szczególności za wszystkimi nienarodzonymi dziećmi.

ks. Wojciech Skóra MIC

Urodziłam piękną córeczkę

Bardzo długo modliłam się o potomstwo, którego nie mogliśmy się z mężem doczekać. Minęło 16 lat od naszego ślubu, ja byłam coraz starsza. Pewnego dnia mój wujek, ksiądz proboszcz z Tarnowa, dał mi obrazki, na których odwrocie była Nowenna o potrzebne łaski za przyczyną Sługi Bożego Ojca Stanisława Papczyńskiego.
Zaczęłam ją natychmiast odprawiać w intencji uproszenia o upragnione potomstwo. Ostatniego dnia nowenny zamówiłam Mszę św. o rychłą beatyfikację tego Sługi Bożego. Wkrótce zaszłam w ciążę i dziewięć miesięcy później urodziłam córeczkę, która obecnie ma 5 lat. Chowa się dobrze i po długich latach bezowocnego starania się o dziecko, jest dla nas prawdziwą pociechą. Cud narodzin naszej córki uważam za łaskę i jestem przekonana, że wstawił się za nami Ojciec Stanisław Papczyński. Każdego roku, w imieniny córeczki, zamawiam Mszę św. dziękczynną i błagalną o rychłą beatyfikację Ojca Stanisława Papczyńskiego. Czuję się zobowiązana, aby napisać o tej łasce, aby dar, który otrzymałam, umacniał wiarę innych i przyczyniał się do większej czci tego „wybrańca Bożego i świętego Polaka, Ojca Stanisława”.

Wdzięczna matka Czesława

Uzdrowienie nienarodzonego dziecka

Moja córka Susan była w 20 tygodniu ciąży. 18 marca 2002 roku podczas testów wykryto 3 patologie: płód był opóźniony w rozwoju, ilość płynu owodniowego był bardzo niski, bliski krytycznego, a badania metodą Dopplera wykazały nieprawidłowości w przepływie krwi przez pępowinę.
Lekarz przekazał nam smutną diagnozę: stan płodu jest nieodwracalny, a dziecko prawdopodobnie umrze w łonie matki. Zdaniem medyka „tylko cud mógłby sprawić, aby dziecko przeżyło”. Przerażona diagnozą Susan zadzwoniła do swojego lekarza położnika, który poradził, aby udała się do jego kolegi – dyrektora Wydziału Medycyny Płodu na Uniwersytecie w Los Angeles. Susan umówiła się na wizytę 20 marca.
Kiedy zatelefonowała do mnie, przypomniałam sobie, że kiedyś czytałam o Ojcu Stanisławie Papczyńskim. Napisałam list z prośbą do marianów o przesłanie mi obrazków z modlitwą. Kiedy obrazki do mnie dotarły, zaproponowałam Susan, żebyśmy wspólnie zaczęły prosić Ojca Stanisława o cud. Jeszcze tego samego wieczora moja rodzina w Baltimore oraz Susan i jej mąż Dave w Kalifornii modliliśmy się do Ojca Stanisława o zdrowie dla nienarodzonego dziecka. Szczególnie modliliśmy się o to, aby „dziury” w pępowinie zostały uleczone.
Dwa dni później, kiedy Susan udała się do lekarza w Los Angeles, po raz kolejny przeprowadzono badania diagnostyczne (USG i Dopplera). Płód nadal był opóźniony w rozwoju, ilość płynu była niewielka, ale „dziury” w przepływie krwi w pępowinie zniknęły. Pępowina była absolutnie normalna! Ojciec Stanisław wysłuchał naszych modlitw. Lekarz był bardzo zaskoczony, ale wciąż obawiał się, że jeśli dziecko przeżyje, może być niepełnosprawne lub kalekie. Jedyną szansą na bezpieczny poród było dotrzymanie ciąży do 27-28 tygodnia. Tylko wtedy płód mógłby odpowiednio się rozwinąć, pod warunkiem że ilość płynu się utrzyma albo zwiększy.
Ponownie zaczęliśmy modlić się do Ojca Stanisława w intencji rozwoju dziecka w łonie oraz o zwiększenie ilości płynu. Dwa tygodnie później, w nocy z poniedziałku na wtorek, w przeddzień wizyty u lekarza, Susan leżała w łóżku, gdy coś ją tknęło, by spojrzeć w stronę drzwi sypialni. Zobaczyła tam stojącego szczupłego mężczyznę, ubranego w biały habit. Włosy miał krótko obcięte. Jedną rękę miał uniesioną, a gdy spojrzał na Susan, jak oświadczyła, „zdawało się, że popłynął w powietrzu do drzwi i znikł”. Mijały tygodnie, płód rozwijał się i poziom płynu doszedł do normy!
Lekarze zdecydowali się wywołać rozwiązanie w 32 tygodniu. Ku naszej wielkiej radości i zaskoczeniu lekarzy urodziło się piękne i zdrowe dziecko. Michael Joseph ważył 3 funty i 6 uncji i miał długość 14 i ¾ cala. Badania przeprowadzone według skali AGPAR dały wyniki przekraczające normy dla wcześniaków. Kiedy Michael osiągnął właściwą wagę, zdolność ssania, dobry oddech itd., został radośnie powitany w domu przez swoją rodzinę.
Wiemy, że dzięki wstawiennictwu Ojca Stanisława mieliśmy szczęście doświadczyć cudu, w naszej rodzinie urodziło się dziecko! Jesteśmy ogromnie wdzięczni Bogu za wspaniały dar życia!
Opuściłam Kalifornię 17 września po 5-miesięcznym pobycie. Jak się później dowiedziałam ten dzień był jednocześnie rocznicą śmierci Ojca Stanisława. Zostawiłam mojego najdroższego wnuka w rękach Ojca Stanisława, pod opieką bardzo kochającej rodziny.

ME F, Baltimore

Niegodna, szczęśliwie uzdrowiona

Miałam chore nogi z powodu żylaków. Od 10 lat szczególnie dokuczał mi ból jednej z nich, na której znajdowała się otwarta rana. Mimo dwukrotnych pobytów w szpitalu, nie udało się jej zagoić. Stwierdzono skrzep i brak dopływu krwi. Próbowano różnych zastrzyków, a nawet operacji. Niestety, wszystko na nic. A ja cierpiałam coraz bardziej. Po bezskutecznych wysiłkach, lekarze skierowali mnie na rentę inwalidzką. Jeszcze nie traciłam nadziei i szukałam ratunku u różnych lekarzy. Brałam leki zarówno te krajowe, jak i te drogie zagraniczne. Jednak stan nogi był coraz gorszy. Po jakimś czasie nie mogłam chodzić, a z powodu wielkiej otwartej rany miałam też trudności z leżeniem.
Jestem osobą samotną i mieszkam w wynajętym mieszkaniu, byłam więc zdana jedynie na łaskę sąsiadów, którzy starali mi się pomóc. Miałam dopiero 43 lata, a już ze smutkiem i przygnębieniem myślałam o swojej przyszłości, często płakałam z bezradności.
Któregoś dnia odwiedziły mnie dwie kobiety, kiedy zobaczyły mój stan i niegojącą się ranę, szybko wyszły, nie chcąc mnie smucić.
Wówczas dotarła do mnie Nowenna do Czcigodnego Sługi Bożego Ojca Stanisława Papczyńskiego. O mój Boże, z jakim zapałem, i z jakim płaczem prosiłam o zdrowie. Czego nie zdziałały leki, uczyniła modlitwa. W ciągu 2 tygodni rana zagoiła się. O moim pierwotnym i obecnym stanie mogą zaświadczyć te dwie kobiety, które były u mnie w czasie choroby, oraz mój spowiednik, ksiądz proboszcz.

Niegodna, szczęśliwa Zofia

Nawet lekarze się dziwili

Mój mąż po raz trzeci dostał udar mózgu i jego stan był krytyczny. W szpitalu został poddany intensywnej terapii, jednak mimo wysiłku lekarzy i różnorakich zabiegów jego stan z dnia na dzień się pogarszał. Byłam zrozpaczona i dzieliłam się ze znajomymi swoim nieszczęściem. Pewna pani doradziła mi, abym odprawiła Nowennę do Czcigodnego Sługi Bożego Ojca Stanisława Papczyńskiego. Ponieważ do tamtej pory nie słyszałam o Ojcu Papczyńskim, kobieta dała mi jego krótki życiorys wraz z nowenną. Tego samego dnia zaczęłam się modlić.
Trzy dni później mój mąż odzyskał przytomność i codziennie stawał się coraz zdrowszy. Nawet lekarze i służba szpitalna dziwili się, że tak szybko powrócił do zdrowia. Obecnie jest już w domu i czuje się zupełnie dobrze.
Dziękując, prosimy z serca o modlitwy w intencji całej naszej rodziny przy grobowcu Sługi Bożego Ojca Stanisława.

Wdzięczna Anna z Warszawy

Przywrócił mi wzrok

Dostąpiłam cudu za przyczyną Sługi Bożego Ojca Stanisława Papczyńskiego. Łaska, jakiej doznałam, to przywrócenie wzroku i uzdrowienie rozstrojonego systemu nerwowego. Zachorowałam na SM (stwardnienie rozsiane, „sclerosis multiplex”.) Ponieważ miałam odpowiednie warunki finansowe, mogłam zostać poddana kosztownej terapii najlepszymi preparatami sprowadzanymi z zagranicy.
Czułam się jednak coraz gorzej. Z czasem nawet spacer do pobliskiej poradni sprawiał mi problem i nie byłam w stanie tam dojść bez pomocy laski. Mój stan zdrowia stale się pogarszał. Cierpiałam tak 9 lat. Cierpiało ciało, ale chyba jeszcze bardziej moja dusza.
W chorobie było mi dane poznać wszystkie moje grzechy, to wszystko, czym obraziłam Boga, kiedy złamałam przykazanie miłości Boga i człowieka. Cierpienie pozwoliło mi zrozumieć, czym jest grzech. W dziewiątym roku moich cierpień, gdy byłam w naszym kościele, ksiądz rozdawał Nowennę za wstawiennictwem Sługi Bożego Ojca Stanisława Papczyńskiego. Wzięłam ją nowennę i powiedziałam w sercu: „Błogosławiony Ojcze Stanisławie, jak ja mam się modlić i odmawiać nowennę, kiedy nie widzę liter. Proszę Cię o wzrok”. Usłyszałam wewnętrzny głos: „Odzyskasz wzrok”. Byłam pewna, że będę widziała. Uzdrowienie nastąpiło szybko. W święto Matki Boskiej, 15 sierpnia zaczęłam widzieć. Teraz mogę czytać i pisać. Czuję się lepiej niż przed 9 laty, tj. przed chorobą. Ustąpiły dolegliwości systemu nerwowego. Jestem całkowicie zdrowa. To czcigodny Sługa Boży Ojciec Stanisław Papczyński uprosił dla mnie ten wspaniały cud.

Uzdrowiona Teresa

Bogu niech będą dzięki

Wywiązując się z przyrzeczenia danego Matce Najświętszej, pragnę opisać łaskę, jakiej doznałam za przyczyną Sługi Bożego Ojca Stanisława Papczyńskiego. Córka moja ma bardzo trudne warunki mieszkaniowe i rodzinne. Jest matką czworga dzieci (rok, 7, 8 i 9 lat). Jedno z dzieci ma alergię. Zięć cierpi na owrzodzenie żołądka. Mieszkanie jest bardzo małe. Córka jest znerwicowana i cierpi z powodu żylaków na nogach. Pewnego dnia otrzymała ultimatum: wymówienie z pracy lub podjęcie pracy w sklepie jako ekspedientka. Była w rozpaczy, gdyż nie może długo stać, a tym bardziej chodzić w sklepie przez cały dzień. Nie czuła się na siłach, aby podjąć tę pracę. W pewnej chwili przypomniałam sobie, że mam w domu Nowennę do Matki Bożej Niepokalanej za przyczyną Ojca Stanisława Papczyńskiego. Natychmiast zaczęłam się modlić w intencji mojej córki, prosząc o pomoc, o zmianę pracy i wyrozumiałość przełożonych. Modliłam się bardzo gorliwie. W tym czasie w naszej parafii odprawiały się rekolekcje. Przystąpiłam do spowiedzi i Komunii św., i codziennie odmawiałam nowennę. Siódmego dnia otrzymałam od córki dobrą wiadomość, że ponownie wezwał ją prezes i powiadomił, że cofa poprzednie decyzje i przyjmuje ją do pracy w biurze.
Po stokroć składam dzięki za to, że zostałam wysłuchana. Dziękuję Matce Najświętszej oraz czcigodnemu Słudze Bożemu Ojcu Stanisławowi, od którego już doznałam opieki. Modlę się o jak najszybszą jego beatyfikację, bo jestem przekonana o jego świętości.
Niegodna służebnica Maryi oraz Jej Rycerka.

Wdzięczna z całego serca Teresa

„W Tobie, Panie, zaufałem”

Ośmielam się wyrazić moje głębokie podziękowanie za łaski, które otrzymałam za przyczyną Sługi Bożego Ojca Stanisława Papczyńskiego. Znalazłam się w bardzo krytycznym położeniu. Umarł mój mąż, ja zaś byłam poważnie chora na nogi. Nie mogłam chodzić ani pracować, aby zarobić na swoje utrzymanie. Do spłacenia pozostał mi jeszcze dług. Wydawało mi się, że nie ma już dla mnie wyjścia i wszystko na tym świecie stracone. Bóg jednak pokierował moim życiem inaczej. Nasz ksiądz proboszcz otrzymał od marianów Nowennę za wstawiennictwem Ojca Stanisława. Zaczęłam ją żarliwie odmawiać, prosząc Sługę Bożego, żeby wstawił się za mną do Boga, abym sobie dała w życiu radę i spłaciła długi. Za przyczyną Ojca Stanisława wszystko w moim życiu nagle się zmieniło. Odprawiłam nowennę, przystąpiłam do spowiedzi i Komunii św., a Bóg dał mi zdrowie. Zaczęłam pracować i spłaciłam wszystkie długi.
Jestem przekonana, że to wszystko stało się za przyczyną Sługi Bożego Stanisława Papczyńskiego. Pragnę, aby jak najwięcej osób mogło za jego wstawiennictwem doznawać licznych łask od miłosiernego Boga.

Ewa Rzepka

Wdzięczna za otrzymaną łaskę

Składam gorące podziękowanie Matce Bożej Niepokalanej za łaskę ulgi w moich cierpieniach, otrzymaną za przyczyną Ojca Stanisława Papczyńskiego. Od 3 lat cierpiałam bardzo na dotkliwe bóle nóg, które utrudniały mi poruszanie się. Przez cały czas poddawałam się różnym zabiegom, ale żadne nie przynosiły skutku. Kiedy otrzymałam książeczkę o Ojcu Stanisławie, zaczęłam z wielką ufnością odmawiać nowennę. Po zakończeniu moich 9-dniowych modlitw, obudziłam się i nie czułam żadnego bólu w nogach – tak jest do dzisiaj. W okresie intensywnego leczenia bywało, że bóle ustępowały, ale najwyżej na 1-3 dni. Uważam obecną ulgę w cierpieniach za łaskę otrzymaną za przyczyną Sługi Bożego Stanisława, i za to pragnę z całego serca najgoręcej podziękować.

Janina

Wreszcie znalazłam pracę

Pragnę napisać o łasce otrzymanej za pośrednictwem Sługi Bożego Ojca Stanisława Papczyńskiego.
Mając 54 lata, znalazłam się w bardzo ciężkiej sytuacji materialnej. Mąż stracił pracę i zaczął poważnie chorować. Ja musiałam podjąć starania o pracę, a miałam aż 17 lat przerwy. Chodziłam więc od jednej instytucji do drugiej, bez żadnego rezultatu. Za szczęśliwych uważałam tych, którzy mieli pracę. Wówczas rozpoczęłam Nowennę do Sługi Bożego Ojca Stanisława Papczyńskiego. Wydawać się może, że to przypadek, ale po zakończeniu nowenny dostałam propozycję pracy, dość dobrze płatnej i nieprzekraczającej moich możliwości. Muszę dodać, że w miejscowości, w której starałam się o pracę, jest bardzo dużo bezrobotnych kobiet, a otrzymać pracę w moim wieku jest niezmiernie trudno. W sercu jestem przekonana, że dopomógł mi Sługa Boży, Ojciec Stanisław. Dziękuję.

Julia

We wszystkich kłopotach zwracam się do Ojca Stanisława

Sługa Boży Ojciec Stanisław Papczyński jest świętym bliskim memu sercu. Mam do niego ogromne zaufanie. Bardzo chciałam mieć dobre świadectwo maturalne, aby dostać się na studia, ale, niestety, „wychodziły” mi ciągle „duże trójki”; nie mogłam sobie poradzić z nauką. Właśnie wtedy z wiarą zaczęłam odmawiać Nowennę do Ojca Papczyńskiego i ku mojej radości, a wbrew wszelkim oczekiwaniom, poprawiłam te oceny. Proszę mi wierzyć, że tak po ludzku to naprawdę było niemożliwe. Od tamtej chwili wiele razy zwracałam się do Matki Bożej za pośrednictwem Sługi Bożego Ojca Stanisława i nigdy się nie zawiodłam. W sercu wierzę i czuję, że dzieje się to wszystko za przyczyną Ojca Papczyńskiego. Dlatego w sumieniu czułam się zobowiązana do podzielenia się z Wami tym moim przekonaniem.

Pełna nadziei studentka Agnieszka

Potężny guz gdzieś nagle zniknął

W lipcu poczułam się bardzo źle. Badania wykazały u mnie mocno zaawansowaną gruźlicę. Według opinii lekarzy specjalistów Wojskowego Szpitala w Warszawie (cieszącego się dobrą opinią) było to trzecie stadium gruźlicy, co potwierdzały badania rentgenowskie. Kręgi w kręgosłupie były bardzo mocno zniszczone. Przez 7 miesięcy leżałam w szpitalu, nie mogłam nawet usiąść, bo groziło to złamaniem osłabionego kręgosłupa. Po 3 miesiącach intensywnej terapii nie było widać żadnej poprawy.
W październiku moja matka zamówiła Mszę św. o moje zdrowie za przyczyną Sługi Bożego Ojca Stanisława Papczyńskiego. Mnie zaś do szpitala przyniosła Nowennę do Sługi Bożego. W dzień Mszy św. modliłam się żarliwie o zdrowie do Ojca Stanisława. Najbliższej nocy nie spałam, jakoś dziwnie niespokojna, i nagle poczułam, że przy kręgosłupie coś się stało... Było to jakby dotknięcie, jakby ból, jakby dotknięcie lekarskiego skalpela. Natychmiast sięgnęłam ręką do chorego miejsca na kręgosłupie, gdzie od kilku miesięcy był duży guz, a pod nim skostniała, bolesna narośl. Zamiast dużego bolesnego guza został tylko mały znak, maleńkie wzniesienie.
Zrozumiałam, że za przyczyną Sługi Bożego Ojca Stanisława Papczyńskiego stał się cud. Moje serce napełniło się radością i pokojem. Rano, podczas obchodu lekarze zauważyli zmianę w moim zdrowiu, stwierdzili, że guz kości na chorych kręgach zniknął. Ich zdziwienie było bezgraniczne. Zaczęłam szybko powracać do zdrowia. Lekarze zaniechali myśli o operacji. Czułam się coraz lepiej i wkrótce opuściłam szpital. Gruźlica kości już nie wróciła. Jestem bardzo wdzięczna Ojcu Stanisławowi Papczyńskiemu za przywrócenie mi zdrowia.

Jadwiga

Pobierz tekst Nowenny za wstawiennictwem bł. Stanisława Papczyńskiego

 

Beatyfikacja

Manifestacja Bożej chwały

Beatyfikacja o. Stanisława, poprzedzona cudem ożywienia martwego dziecka w łonie matki, była wielką manifestacją chwały Bożej. W dniu 16 września 2007 r. na placu przed bazyliką w Licheniu zebrało się prawie 100 tys. osób, w tym 550 kapłanów i 70 biskupów z wielu krajów. W uroczystości uczestniczył Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, (†) pan Lech Kaczyński. Ojca Świętego Benedykta XVI reprezentował Sekretarz Stanu kard. Tarcisio Bertone, który przybył z Watykanu z wieloma bliskimi współpracownikami Papieża. Obraz Błogosławionego został zawieszony na frontonie bazyliki licheńskiej wybudowanej przez duchowych synów o. Stanisława i przez czcicieli Matki Bożej, której Błogosławiony poświęcił założony przez siebie zakon. Kiedy odsłaniano obraz, rozległ się aplauz wiernych, którzy cieszyli się, że Założyciel marianów został ukazany jako wzór do naśladowania i skuteczny orędownik u Boga. Błogosławiony Stanisław za swoją wierność Bogu był za życia prześladowany, upokarzany i odrzucany. Po śmierci został wyniesiony na ołtarze, a świadectwo jego życia dociera do wielu zakątków świata.

 

Czas najbardziej sposobny

Dlaczego tak długo, bo przeszło 304 lata, Kościół czekał z tą beatyfikacją? Na to pytanie odpowiedział kard. Franc Rodé z Watykanu: „Pamiętajmy, że Opatrzność Boga nie zawsze kroczy ścieżkami ludzkich tęsknot, a dary Jego łaski przychodzą często nie wtedy, gdy wołamy, lecz w czasie najbardziej sposobnym. Jeśli teraz radujemy się wyniesieniem Stanisława Papczyńskiego na ołtarze, to z całą mocą możemy powiedzieć, że dzisiaj jest ten dzień, kiedy świadectwo jego życia jest najbardziej potrzebne Kościołowi i światu”. Misja bł. Stanisława jest związana z trzema elementami, które są drogą przezwyciężenia kryzysu współczesności. Są to: Niepokalane Poczęcie Matki Bożej, modlitwa za zmarłych i oraz szeroko pojęta ewangelizacja.

 

Znaki dla współczesności

Niepokalane Poczęcie NMP i modlitwa za zmarłych dotykają dwóch skrajnych momentów w życiu człowieka, w których zdani jesteśmy wyłącznie na łaskę Boga. Chodzi o chwilę poczęcia, kiedy człowiek „wynurza się” z łaski Boga, i moment śmierci, w którym ma być „zanurzony” na zawsze w łasce Boga. Te chwile w życiu każdego człowieka są szczególnie mocno atakowane przez szatana, człowiek jest wtedy najbardziej kuszony przez zło. W tych momentach świat dzisiaj się pogubił. Ojciec Papczyński proponuje lekarstwo na przezwyciężenie kryzysu. Niepokalane Poczęcie oznacza, że miłość Boga jest większa i potężniejsza od sił zła i ludzkiego grzechu. Można mieć wrażenie, że zło odnosi dzisiaj triumf i staje się wszechobecne. Wobec zła wielu chrześcijan, traci nadzieję i wątpi, czy jest sens żyć według Ewangelii. Prawda o Niepokalanym Poczęciu jest mocnym znakiem tego, że panowanie grzechu nigdy nie było całkowite, a w Jezusie Chrystusie zło już zostało pokonane, natomiast ostatnie słowo w historii świata będzie należało do miłości Boga. Modlitwa za zmarłych przynosi pomoc tym, którzy sami sobie pomóc nie mogą, ale nade wszystko przypomina, że ostatecznym miejscem przeznaczenia człowieka nie jest ten świat, lecz niebo. Jednym z najpoważniejszych problemów naszych czasów jest utrata duchowego sensu umierania. Błogosławiony o. Stanisław Papczyński uczy nas żyć w perspektywie śmierci jako miejsca ostatecznego spotkania z Bogiem. Tylko ten człowiek umie w pełni przeżywać swoje życie, który akceptuje taką perspektywę śmierci i podchodzi do niej bez lęku.